
Trenujemy bieganie po to, aby sprawdzać się na zawodach. Niektórzy traktują zawody jako dodatek, a sama idea trenowania dla nich jest ważniejsza. Ale tak naprawdę uczestnictwo w rywalizacji z innymi zawodnikami daje ogromnego kopa motywacji i często pokazuje ile pracy trzeba jeszcze włożyć w swoją realizację w trening.
Tekst ten zainspirowany został przez pewnego zawodnika, z którym mieliśmy przyjemność toczyć dyskusję. A pytanie zasadnicze brzmi: Czy na każdych zawodach da się walczyć o życiówkę? Odpowiedź jest prosta - nie.
Na początku skupię się na biegach ulicznych i stadionie. Na ulicy podstawową rzeczą jest aktualny atest PZLA trasy. Bez niego ciężko mówić o prawdziwej życiówke, bo może na trasie brakować nawet kilkaset metrów (wiem, że zdarzały się nawet takie przypadki z atestem). Trasy bez atestu czasami mają prawidłową odległość od startu do mety, lecz mogą występować inne czynniki, takie jak większość z górki itp. Ale ogólnie można powiedzieć, że na trasie z aktualnym atestem PZLA można śmiało walczyć o życiówki, a na trasach bez atestu to loteria, bo nie wiemy czy dystans będzie prawidłowy i z reguły mocniejsi zawodnicy biegają takie zawody na miejsca (czołówka). Na stadionie oczywiście zawsze można biegać na czas, tam mamy pewność w 100% co do długości trasy (pamiętajcie dobrze liczyć kółka). Ale wszystko zależy od obsady, bo jeśli mamy z kim biegać to spoko, jeśli nie to będzie problem walczyć o solidny wynik.
Starty w trailu (lasy, nieutwardzone nawierzchnie itp.) stanowczo różnią się od tych na ulicy. Nie da się biec tam samo szybko w lesie jak i na ulicy. Przykład zawodnika: pojechał na ulicę i złamał 40 minut na 10 km, zapisał się na zawody w trailu (las) i chce ponownie poprawić swój rekord życiowy z ulicy z trasy asfaltowej, która ma atest. To jest po prostu mało realne do zrealizowania. W lesie średnio od 5 do 10 sekund (zależnie od terenu) mamy wolniejsze tempo z racji trudniejszej nawierzchni do szybszego biegania. Dlatego apeluję, że zawody na ulicy, a zawody w trailu to można powiedzieć, że dwie różne dyscypliny w których mierzy się rekordy życiowe, a o ateście w takich zawodach nawet nie wspomnę, bo nikt go nie robi. Nie ma to sensu, ponieważ to jest inny cel takich zawodów.
Drodzy czytelnicy. Startujcie mądrze i wybierajcie starty wg. swoich upodobań, startujcie tam, gdzie lubicie i cieszcie się bieganiem, bo jest w czym wybierać w całej naszej kochanej Polsce.
Współpraca/plany treningowe: marcinwitkowski1985@gmail.com