
Krótka historia👇
Poranek, człowiek wstaje i widzi piękne słoneczko za oknem. Kawa idealnie wchodzi na pobudzenie organizmu. Po wszystkich swoich ulubionych rytuałach biorę się do pracy. Zerkam na facebooka a tak klasycznie ktoś wykonuje trening mając życiówkę na dychę prawie taką jak tempo na treningu przy dłuższym dystansie. I dzień staje się lepszy...
A tak na serio. Wśród biegaczy panuje niestety pewien problem. Biegają po prostu za szybko na treningach wybiegania. Wybiegania biegane ciągle za szybko opóźniają rozwój, a co gorsza może to prowadzić do zaprzestania reakcji na bodźce treningowe.
Nie da się biegać w pewnym sensie za wolno, jedynie można to robić za szybko. Lepiej za wolno niż za szybko - pamiętajcie 😉
Trening ma budować, a nie zajeżdżać. Zauważyłem, że u większości zawodników, którzy do mnie przychodzą występuje ten sam problem - nieodpowiedni trening względem poziomu wytrenowania. Wybiegania biega się po to, aby budować i podtrzymywać określony pułap tlenowy, który jest niezbędny w biegach długodystansowych.
Jakie powinno być tempo wybiegania w takim razie?
Tempo powinno być w takim zakresie, aby można było swobodnie rozmawiać i nie rozmywał nam się ekran przed oczami 🙂 Oddech ma być spokojny i ma nam się luźno biec z nogi na nogę. Na przykładzie Szymona: czasami biega po 5:30 a czasami po 4:45 wybiegania - to jest zależne od samopoczucia i danego dnia, a nawet pogody.
Podsumowując
Biegaj mądrze, a efekty na pewno się pojawią. Wystarczy cierpliwie jeść łyżeczka pomału.
Współpraca/plany treningowe: marcinwitkowski1985@gmail.com