Brak równowagi między treningami, a startami

30 września 2026

Brak równowagi między treningami, a startami.

W obecnych czasach mamy do wyboru ogromną liczbę imprez biegowych. Zarówno większych, jak i mniejszych. Praktycznie w każdym miesiącu w swoim województwie możemy znaleźć wiele zawodów na różnych dystansach. Naturalnie pojawia się więc pokusa częstego startowania.

Na zawody jedziemy po to, aby się ścigać. Czasami przede wszystkim ze sobą, czasami z innymi zawodnikami, ale najczęściej celem jest uzyskanie jak najlepszego wyniku na mecie. Z pozoru wszystko wygląda więc bardzo dobrze. Są zawody, mamy możliwość startu, więc dlaczego z tego nie korzystać?

Problem zaczyna się wtedy, kiedy startów jest zbyt dużo.

Często startujący zawodnicy narażają się na różnego rodzaju problemy, w tym również kontuzje. Mało kto podchodzi do startu naprawdę profesjonalnie, a odpowiednia rozgrzewka przed zawodami nadal jest przez wielu biegaczy pomijana. To jednak temat na osobny tekst. Tym razem chcę skupić się przede wszystkim na zachowaniu odpowiedniej równowagi pomiędzy kolejnymi startami.

Każdy zawodnik chce się rozwijać. Nikt nie lubi stać w miejscu. Niestety, muszę niektórych z Was zmartwić. Nie da się systematycznie poprawiać swoich wyników, startując praktycznie co tydzień lub co dwa tygodnie.

Kiedy mamy zbudować odpowiednią formę, jeżeli po zawodach potrzebujemy czasu na regenerację, a przed kolejnym startem często zaczynamy dodatkowo się forsować? W takim układzie bardzo trudno jest przeprowadzić pełny i wartościowy cykl treningowy.

Jeżeli wyznaczamy sobie konkretny cel, na przykład wynik w półmaratonie czy maratonie, musimy odpowiednio się do niego przygotować. Bez solidnie przepracowanego okresu treningowego trudno myśleć o realizacji ambitnych założeń.

A jak mamy się właściwie przygotować, skoro regularnie startujemy?

Wyobraźmy sobie zawodniczkę, która wymarzyła sobie konkretny wynik w półmaratonie. Przez kilka miesięcy poprzedzających docelowy start często brała udział w zawodach. W efekcie nie była w stanie zrealizować odpowiedniej liczby długich wybiegań i innych kluczowych jednostek treningowych, ponieważ po prostu nie było na nie odpowiedniego miejsca w planie.

Nadszedł start docelowy. Pobiegła półmaraton i na mecie pojawiło się rozczarowanie wynikiem.

Wnioski w takim przypadku nasuwają się same.

Czasami trzeba wyciągnąć wnioski, zaakceptować swoje błędy i zacząć inaczej patrzeć zarówno na swoje zdrowie, jak i na trening oraz priorytety. Nie da się jednocześnie startować co tydzień czy dwa tygodnie i oczekiwać bardzo dobrych wyników, szczególnie będąc biegaczem amatorem.

Moi Drodzy, trenujcie mądrze. Nie ulegajcie presji innych biegaczy. Nie musicie brać udziału w każdych zawodach tylko dlatego, że startują w nich znajomi czy inni zawodnicy.

Patrzcie przede wszystkim na swoje cele i marzenia.

Moim zadaniem jest pomagać właśnie takim biegaczom, osobom, które chcą rozwijać się świadomie, trenować z głową i osiągać swoje cele bez niepotrzebnego przeciążania organizmu. Wiele przykładów, które przedstawiam w swoich artykułach, niestety pochodzi z życia i realnych doświadczeń zawodników.

Oczywiście, startować trzeba. W końcu właśnie po to trenujemy. Jednak liczba startów, ich częstotliwość oraz moment w całym cyklu treningowym powinny być odpowiednio zaplanowane.

Trenujcie z głową. Budujcie formę. Dajcie sobie czas na rozwój.

Współpraca/plany treningowe: marcinwitkowski1985@gmail.com

linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram